Dzisiaj kolejne rzesze uczniów wybrały się po dwumiesięcznej przerwie do placówek oświaty. Jadąc do pracy i oglądając ich na chodniku, zauważyłem pewną prawidłowość: otóż chłopcy traktują dzisiejszy dzień jako ordynarną przykrość po wakacjach, przyodziani w zwykły zestaw ubrań, choć najchętniej wbiliby się w czerń, na znak żałoby. Bynajmniej nie z okazji 74. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Dla nich to po prostu kolejny dzień, który trzeba było rozpocząć od porannego papierosa- wszak mają już po 14 lat, więc są tak dojrzali, jak tylko można- na przywitanie ze współziomkami wykorzystali limit słów na "k", "p", i "ch", jaki ich rodzice zużyli przez całe życie, a ich pociechy zaledwie na powitanie. Grupy młodych-gniewnych w wymiętych koszulach- bowiem nie każdy miał to szczęście narodzić się z matki lubiącej prasować- kroczą dumnie, właściwie nie zwracając na siebie uwagi, gdyby nie kilkusekundowe przerwy na wyplucie zbędnego kleksa śliny na chodnik.
Dziewczynki tymczasem to prawdziwy rarytas dla onanistów i kryptopedofilów. Tu już nie może być mowy o jeansach i bluzce, o nie! Cóż pomyślałyby o nich koleżanki, gdyby nie założyły drogo wyglądającej, kusej sukienki, którą kupili rodzice przy granicy z Ukrainą? Znaczek Franco Feruzzi, czy innego Antonio Banderasa musi być widoczny, chociażby wykonany był nie przez włoski koncern odzieżowy, ale przez zwinne, chińskie rączki w prowincji Na Hui Ci To. Nogi trzeba pokazać, choćby za cenę przeziębienia, bowiem poniedziałkowy poranek do najcieplejszych nie należał. A już największą hańbą do czwartego pokolenia do przodu okryła swój ród ta Angelika z 3b, która założyła balerinki! Przecież to jasne, że jeżeli idzie się gdzieś, gdzie będą "chłopacy", wręcz całe ich stado, wygłodniałych, seksoholicznych, ociekających popędem i napakowanych potencją kogucików z włoskami na żel i z bratem w wyższej klasie- trzeba założyć szpilki. Chociażby po to, żeby zrobić z koleżankami zdjęcia, i zebrać od płci przeciwnej tysiąc lajków na facebooku.
Czasami wydaje mi się, że kobiety mają tendencję do ubierania się na siłę- facet może bez wyrzutów sumienia założyć paskowaną koszulkę i krótkie spodnie w kratkę, a do tego lakierki i białe skarpety. Czy to grzech ubierać się wygodnie? Właściwie, to ostatnimi czasy, owszem. Kobiety muszą być śliczne- chociaż chód w wysokich obcasach przypomina ostatni powrót mojego kumpla, Karola, do domu, po zakrapianej imprezie. Chociaż siedząc, nie potrafią zakryć swojej bielizny nogami, to trzeba się tak ubrać. Albo się zwraca na siebie uwagę ubiorem (bo w większości przypadków nie da się niczym innym), albo zostaje się zdegradowaną do trzeciej ligii klasowych "ślicznotek", razem z tą Klementyną z wystającą górną szczęką i Oliwią z wyjątkowo szpetnym ryjem.
Moją kobietę zaczepił wczoraj pewien koleś, który dla jej nóg (swoją drogą niesamowitych) zatrzymał samochód na prawym pasie, i podbiegł do niej, zalewając potokiem propozycji. Może nie należały one do odważnych i sprośnych, niemniej jednak w takim momencie wolałbym, żeby w pobliżu znaleźli się kibice Ruchu Chorzów. Przecież to tak trudno dać sobie spokój po trzeciej odmowie, prawda?
Nie mówię, że to źle chodzić w sukienkach, wysokich obcasach, wręcz przeciwnie- jest to bardzo pożądane. W powyższym felietonie chciałbym jednak zwrócić uwagę na czynniki, które powodują kobietami, ażeby przyodziać tunikę, a nie spodnie, podczas kiedy facet może chodzić w jednej koszulce nawet cały tydzień. Albo cztery dni w jednych bokserkach- patent prowadzącego brytyjski program Top Gear, Jeremy'ego Clarksona- pierwszy dzień zakładasz normalnie, drugi tyłem na przód, trzeci na lewą stronę, czwarty na lewą stronę odwrotnie.
Kobiecość rządzi się zupełnie innymi prawami, bo choć walka o przywództwo w stadzie od zawsze była męską przywarą, coraz częściej staje się ona ambicjami kobiecymi, by przynajmniej swoim strojem manifestować wyższość idei mojszej, nad inszą. Mężczyzna lubi ładnie się ubrać, ale nie musi. Kobieta musi, choć nie zawsze lubi. I niczym jing i jang, dopasowujemy się do siebie, bowiem jedna płeć bez drugiej funkcjonować nie może. Ale zawsze tylko jedna z nich myśli logicznie przy doborze garderoby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz